Thursday, February 25, 2010

Na całym świecie co 30 sekund ktoś umiera w wypadku samochodowym.

Przepraszam panie władzo, że przeszedłem nie po pasach. Z całą pewnością gdybym wcześniej szedł te pół metra w lewo nie stanowiłbym żadnego zagrożenia dla ruchu drogowego. Zdaję sobie sprawę, iż moje zachowanie było karygodne i mogło doprowadzić do kraksy samochodowej, bądź nawet do pozbawienia – najcenniejszego daru – życia, któregoś z uczestników ruchu. Podobnie gdy zdarzy mi się iść przez środek jezdni to chyba nie zdaje sobie do końca sprawy z tego jakie niebezpieczeństwo niosę, nawet jeśli akurat nic nie nadjeżdża. Bo przecież asfalt może się zawinąć i „zabić mnie na śmierć”, bądź w lżejszym przypadku wyjedzie wóz policyjny i automatycznie dostanę naganę, albo jakże zasłużony mandat. I wiem, że na nic zda się moje tłumaczenie o pustej ulicy, jest to albowiem farmazon z dupy wysrany, który nie powinien obchodzić wzorowych stróżów prawa. Myślę sobie czasami, że nawet gdybym miał jakże pożądany papierek prawa jazda to pewnie zdarzyłoby mi się przejechać na czerwonym. Dokumentu takiego jednak nie posiadam, bo słusznie ktoś wymyślił, iż egzaminy nie mogą ograniczać się do odpalenia samochodu i pokazaniu, że umie się auto obsłużyć. Powiem więcej, testy te powinny być jak najtrudniejsze. Dzięki temu państwo będzie miało pieniądze z tych niezdanych, które przeznaczy na naprawę publicznych dróg, zaś skille drogowe statystycznego kierowcy będą z całą pewnością wyższe. Wracając jednak do świateł. Niezależnie od tego czy mam stać kilka minut na czerwonym kiedy nic nie nadjeżdża czy z premedytacją wjechać na puste skrzyżowanie powinienem wybrać opcję numer jeden. Prawo to prawo, czyż nie? Nie wolno ryzykować! Uważam również, że wlepienie mi mandatu i kilku punkcików, gdybym jednak wybrał przejazd jest jak najbardziej na miejscu, dzięki temu policja będzie miała na benzynę, nowe mundury, a urząd drogowy może na modernizacje kilku odcinków trasy Poznań – Mosina. Podobnie sprawa ma się z pasami, tłumaczenie o wolnym wyborze nie ma sensu, nawet jeśli wiem czym grozi jazda bez pasów to z całą pewnością stówka w plecy nauczy mnie, że najważniejsze jest zdrowie. Z tego samego powodu dobrze byłoby zdelegalizować papierosy, alkohol czy żywność pełną rakotwórczych substancji. Dlatego też panie władzo, nie mam wątpliwości co do faktu, że moje przejście nie po pasach jest godne uiszczenia na rzecz państwa kilkudziesięciu złotych. Różnie definiowane bezpieczeństwo jest najważniejsze w świecie post-rozsądkowym, nie wolno o tym zapominać. Światem nie może rządzić zdrowy, czysty rozum, ale przepisy w pocie czoła ustalane przez urzędników i posłów, którzy za trud swojej pracy dostają nasze w pełni zasłużone pieniądze. Dlatego panie władzo nie mam wątpliwości, że ma pan racje!

2 comments:

Anonymous said...

Szczera prawda! Ma Pan mój głos w tegorocznych wyborach!

Anonymous said...

Polac siece90!